Reklama

Polityka

Mesjanizm – zapomniana droga wielkich Polaków

Niedziela Ogólnopolska 11/2018, str. 16

[ TEMATY ]

felieton

Karolina Pękala

Zastanawiałem się nad powodem, dla którego mesjanizm, jako kierunek myślenia politycznego i filozoficznego, jest w Polsce tak zapomniany albo bezlitośnie wyszydzany i sprowadzany do krzywdzących uproszczeń. Odpowiedź jest, niestety, prosta – mesjanizm to specyficznie polski wynalazek i właściwie polski wkład do światowej myśli społecznej i historii rozmaitych doktryn. A nasza epoka – jak dotąd – zapisała się wyszydzaniem i zohydzaniem wszystkiego, co specyficznie nasze, polskie!

Polski mesjanizm, zwłaszcza ten epoki romantyzmu, związany z nazwiskami naszych wielkich wieszczów, szczególnie z publicystycznym dorobkiem Adama Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego, jest dziś niesłusznie zapomniany i w powszechnym nauczaniu znacznie zafałszowany. Konserwatyzm, liberalizm, socjalizm, komunizm to terminy i rzeczywistości dokładnie opisane, każda z tych formacji ma swoich myślicieli i swoją praktykę polityczną. Próżno jednak szukać tam polskich nazwisk, ba, próżno nawet wypatrywać przykładów, które dałoby się w Polsce in extenso zastosować.

Dlaczego zatem, oprócz tego, że to czysto polski dorobek myślowy, warto dziś poświęcić mesjanizmowi większą uwagę? Jeżeli zgodzicie się z przedstawioną poniżej konstatacją, to przekonam Was, że mesjanizm może być niesłychanie płodnym kierunkiem refleksji, a wnioski, które będą z nich wypływać, dadzą się praktycznie aplikować w rzeczywistość Polski XXI wieku.

Polska znalazła się dziś w ważnym momencie, jest to jednocześnie moment piękny, on bowiem oświetli prawdziwe postawy i sprawdzi wiele deklaracji. Piękno wypłynie samo... Najpiękniejsze są momenty próby i taki właśnie moment nad polską wspólnotę nadchodzi. Spójrzcie na Stary Kontynent: czy znajdziecie dziś na nim kraj równie przywarty do katolicyzmu, równie związany z Matką Bożą? Ten fakt wyjątkowości i niejakiego – coraz bardziej widocznego – osamotnienia naszego kraju w Europie każe nam zadawać sobie pytanie: czy idziemy właściwą drogą? I ważniejsze: czy zachowamy tożsamość i niepodległość, gdy dopuścimy do sekularyzacji i programowej świeckości naszego kraju?

Reklama

Przyjmijmy kilka dalszych twierdzeń. Polskość to dziś wspólnota etyczna, ta wspólnota jest otwarta dla każdego, kto podziela polski etos. Polskość – w rozumieniu polskich mesjanistów, z którymi w tym miejscu się zgadzam – to także otwarcie sfery politycznej na wymiar etyczno-religijny. To banalne w swoim brzmieniu przekonanie, że wobec zła nie można pozostać bezczynnym. Nie dajmy się zagonić do kruchty, oprzyjmy się na katolicyzmie, także w dziedzinach działań społecznych i gospodarczych. Świadomie budujmy wspólnotę opartą na „porządku kochania”, męstwie i tym, co Józef Mackiewicz nazwał „obowiązkiem walki pomimo”. Nasza walka ma dać ostrzeżenie, być początkiem wielkiego ruchu. Gdyby Polacy w 1939 r. nie walczyli z Niemcami i Sowietami, dziś wrzesień 1939 r. nie byłby uznawany za początek walki wolnego świata z totalitaryzmami.

Sens temu, co robimy, nadaje etyka powinności, a nie przeświadczenie o wyjątkowości i „narodzie wybranym”. W tym kontekście łatwiej jest zrozumieć ważne mesjańskie funkcje: królewską – dążenie do panowania nad światem i sobą, prorocką – świadczenie o prawdzie i kapłańską – gotowość do złożenia siebie w ofierze. Działamy w poczuciu obowiązku, a nie wyróżnienia, i to znacząco wpływa na nasze istnienie w poczuciu sensu. Jesteśmy przeświadczeni o tym, że życie to nie ciąg przypadkowych zdarzeń, ale logiczna droga. Można ponosić klęski, ale nigdy nie można uznać się za pokonanego.

Mesjanizm współcześnie może być rozumiany tak jak w epoce romantyzmu: jako sprzęgnięcie praktycznych działań z ich Chrystusowym sensem. Tu właśnie nie ma myśli ani apokaliptycznych, ani millenarystycznych. Nie oczekujemy wielkiego finału. My, Polacy, widzimy sens w zmaganiu i w drodze. Dziś w Europie jesteśmy wyjątkowym narodem. Wytrwaliśmy w przymierzu z naszym światem, naszym sensem, naszą religią. To może być znak... Choć w tym miejscu byłbym niesłychanie ostrożny. Ostatnio w Toruniu pozwoliłem sobie jednak na dość zuchwałe odczytanie znaków epoki. Skoro dziś jesteśmy jedynym narodem tak konsekwentnie katolickim, to może nie jest to przypadek, może Stwórca właśnie nam coś powierzył, jakiś wielce znaczący obowiązek? Jezus nie wybrał uczonych, tylko prostych rybaków. Dziś Pan nie wybiera najbardziej pysznych narodów, wybrał Polaków. Postawił nas w momencie próby nie z powodu wyróżnienia, ale obowiązku. Jesteśmy w postawie Piotrowej, gdy wydarzenia pytają nas o prawdę.

Reklama

No dobrze, opisuję to wszystko, jakbym opisywał przygotowanie do walki. I tak jest w istocie, dziś bowiem nadchodzą zagrożenia z kilku stron i będziemy musieli stawić im czoło. Uderzają w nas neomarksizm i marksizm kulturowy, tworzący tzw. postrzeczywistość, która zakłada, że nic nie jest stałą i jedyną prawdą. Przeciwstawić jej możemy tylko ćwiczenia duchowe – a więc prawdziwy post. Rozpanoszonej cywilizacji konsumpcji musimy przeciwstawić powrót do powściągliwości, samokontroli. Nie ma innego antidotum na konsumeryzm, jak tylko świadome wyrzeczenie, rodzaj postu. Cywilizacja, która nie szanuje życia, nie szanuje także prawdy i nie poszukuje uniwersalnych wartości, wszystkie traktowane są w niej utylitarnie i komercyjnie. Za konsumeryzmem, jak za dżumą, która pustoszy, nadciągają dopiero sępy dzisiejszego świata: egoizm, samotność i finalne zwątpienie – acedia (wg Ewagriusza z Pontu), czyli cywilizacja śmierci. Cywilizacja śmierci eksploatuje człowieka, drąży go od środka i pozostawia na pastwę wyjałowienia i braku woli. Innym zagrożeniem jest wroga nam doktryna politycznego islamu. Koncepcja ta traktuje człowieka jako niewolnika Allaha i zwodniczo splata religię, państwo i prawo w jedno. Wrogie nam są i ekspansywne wobec nas także wschodnie satrapie, w których panują zaprzeczenie personalizmu i zwodnicza mistyka.

Reklama

O metodach walki pisałem już trochę, gdy przedstawiałem nadciągające zagrożenia. Ważna jest jednak platforma etyczna, na której oprzemy naszą determinację i przekonanie o słuszności walki. To wszystko znajdziecie w pismach naszych największych mesjanistów.

Pamiętajmy, że nie możemy dać się rozbroić duchowo. Ludzie pozbawieni siły duchowej prędzej czy później stają się niewolnikami. Codziennie przecież powstają nowe formy zniewalania ludzi rozbrojonych duchowo. Ocalając duchowość, ocalimy jednocześnie czystą świadomość tego, co naprawdę się dzieje.

Dziś, jak nigdy dotąd, potrzeba nam mistrzów duchowych, którzy będą oddziaływać na polskie masy. Tych, którzy uznali, że przedstawiony tekst jest li tylko bredzeniem egzaltowanego autora, który ucieka w mistycyzmy, proszę o podanie alternatywnej interpretacji rzeczywistości i metod radzenia sobie z nią.

2018-03-14 11:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Coraz bliżej siebie

Nie trzeba szukać ze świecą, żeby znaleźć wśród nas – zwłaszcza w miastach – siostry i braci z innych Kościołów chrześcijańskich. Widzę to na przykładzie swojej parafii na warszawskim Ursynowie, noszącej wezwanie bł. Edmunda Bojanowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polski w liście na Adwent: mamy powstać ze snu obojętności i przyzwyczajenia

2022-11-25 19:15

[ TEMATY ]

list

adwent

prymas Polski

Episkopat.news

„Sen to symbol życiowego odrętwienia, bierności i wycofania, a także nieumiejętności czytania Bożych znaków w swoim życiu. To również obraz oddalenia człowieka od Boga i niewiary. Warto na początku Adwentu zadać sobie pytanie: co dziś jest moim duchowym snem?” – pisze Prymas Polski abp Wojciech Polak w liście na Adwent 2022.

„Noc się posunęła, a przybliżył się dzień” – nawiązując do słów wprowadzających Kościół w tegoroczny Adwent arcybiskup gnieźnieński przyznaje, że dobrze ilustrują one to, co dokonało się przez przyjście na świat Jezusa Chrystusa – prawdziwego Światła zwyciężającego wszelki mrok.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: bądźmy wszyscy bliżej tych, którzy śpią na ulicy

2022-11-26 16:05

[ TEMATY ]

kard. Krajewski

Urszula Buglewicz/Niedziela Lubelska

"Wczoraj pod kolumnadą Berniniego na placu św. Piotra zmarł bezdomny, także z powodu zimna. Papież pamięta o nim w modlitwie i pamięta o wszystkich, którzy są zmuszeni do życia bez domu" – zapewnia kard. Konrad Krajewski, papieski jałmużnik. W rozmowie z portalem Vatican News kardynał mówi o działalności charytatywnej w Watykanie i mieście Rzymie na rzecz ubogich. „Moją rolą jest opróżnienie konta charytatywnego Ojca Świętego” – zaznacza.

Bezdomny, który zmarł, częściowo z powodu zimna, pod kolumnadą na placu św. Piotra, był jednym z wielu ubogich wspomaganych przez Dykasterię ds. Posługi Miłosierdzia. Zaoferowano mu miejsce, gdzie mógłby spać w cieple, ale odrzucił tę propozycję i wybrał pozostanie na ulicy. Papież modli się za niego i za tych, którzy nie mają domu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję