Fakt ten głęboko niepokoi sumienia absolutnej większości społeczeństwa amerykańskiego. Aby zaradzić tej tragedii narodowej, w kościołach katolickich, w świątyniach protestanckich,
w synagogach oraz w meczetach ludzie modlili się o miłosierdzie Boże dla Ameryki. W Sanktuarium Narodowym Niepokalanego Poczęcia, Patronki Stanów Zjednoczonych,
w Waszyngtonie amerykańscy kardynałowie, biskupi i kapłani odprawiali tego dnia Msze św. Miało też miejsce całonocne czuwanie i adoracja Najświętszego Sakramentu. Był
to dzień modlitwy i pokuty za straszną zbrodnię, która jest narodową tragedią.
Przez organizowanie procesji modlitewnych wokół klinik aborcyjnych, przez publiczne, pokojowe pochody, przez działalność organizacji patriotycznych i rodzinnych Amerykanie dają wyraz temu
niepokojowi. Oczywiście, dla uśpienia społeczeństwa w środkach masowego przekazu (new media) mało albo nic nie mówi się o tym.
W tym roku, w rocznicę nieszczęśliwej ustawy, w „Marszu za Życiem”, który przeszedł ulicami Waszyngtonu, wzięło udział ok. miliona ludzi, więcej niż w latach
poprzednich. Ku wielkiemu zdziwieniu mieszkańców stolicy, szczególnie władz państwowych, większość uczestników „Marszu za Życiem” stanowili młodzi Amerykanie i dzieci.
Często szły w pochodzie całe rodziny - rodzice z dziećmi w wózkach lub w ramionach matek, a nawet starsze osoby o laskach. Szły
z transparentami delegacje dzieci szkół podstawowych, młodzież wyższych uczelni katolickich ze swymi wychowawcami oraz kapłanami.
Po przemówieniach organizatorów marszu - duchownych i polityków - pod obeliskiem Waszyngtona, po wysłuchaniu orędzia Prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a W. Busha,
który - jak wiemy - opowiada się za życiem, pochód wyruszył w drogę. Jak ogromna rzeka tłum przechodził blisko Białego Domu i kroczył główną aleją Constitution
Avenue, w stronę budynku Sądu Najwyższego przy East Capital Street. Nie było widać ani początku, ani końca tej najliczniejszej chyba procesji świata, tego morza ludzi. Reprezentowali oni najlepszą
część społeczeństwa amerykańskiego, tych, którzy doceniają wartość życia i cieszą się nim. „Marsz za Życiem” był zorganizowany przez Narodową Organizację Prawa do Życia
oraz przez Rycerzy Kolumba w Stanach Zjednoczonych. Porządku publicznego pilnowała policja waszyngtońska, w większości na koniach.
* * *
Od wielu lat pielgrzymi z Sanktuarium Amerykańskiej Częstochowy jeżdżą do Waszyngtonu, aby wziąć udział w „Marszu za Życiem”. I w tym
roku tak było. Pojechało z nami dużo dzieci. Był też chór młodzieżowy, który prowadzi Evelyn Walsh. W marszu towarzyszył nam - jak zawsze - obraz Matki Bożej Częstochowskiej.
Duchową opiekę nad pielgrzymami sprawował wraz ze mną o. Faustyn Muir, paulin. Ludzie, widząc obraz Matki Bożej Częstochowskiej, podchodzili do nas z radością, mówili, że byli w Amerykańskiej
Częstochowie lub że słyszeli o niej.
Po blisko trzech godzinach marszu doszliśmy do Sądu Najwyższego. Przed budynkiem ustawiony był duży obraz Jezusa Chrystusa Króla Wszystkich Narodów i kopia obrazu Matki Bożej z Meksyku
- Patronki dzieci nienarodzonych. Obok niej stanął obraz Pani Jasnogórskiej. Nasza młodzież odśpiewała Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Wielu z obecnych przyłączyło się do śpiewu. Na zakończenie
marszu zaśpiewaliśmy hymn Stanów Zjednoczonych: God Bless America - Niech Bóg błogosławi Ameryce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu